Drabik: Mam nadzieję, że stworzymy fajne trio

Dodane przez dnia Maj 12, 2020 in Aktualności

Drabik: Mam nadzieję, że stworzymy fajne trio

Joanna Drabik to jedna z najlepszych obrotowych w naszym kraju, co skutkuje regularnymi powołaniami do reprezentacji Polski. Etatowa kadrowiczka przez ostatnie dwa sezonu występowała w węgierskim Siófok KC, z którym w przerwanym sezonie zajmowała drugie miejsce z potentatem z Gyor, a sezon wcześniej zdobyła ze swoim klubem brązowy medal węgierskiej ekstraklasy, a także triumfowała w Pucharze EHF. Zapraszamy do lektury wywiadu z nową obrotową Metraco Zagłębia Lubin.

Na początek powiedz jak radzisz sobie w tym trudnym i wyjątkowym czasie, jakim jest pandemia koronowirusa? Jak dbasz o formę?

Faktycznie jest to trudny czas dla każdego sportowca. W moim przypadku całe przygotowania do i w trakcie sezonu okazały się zupełnie niepotrzebne, ponieważ Węgierski Związek Piłki Ręcznej doszedł do wniosku, że sezon potraktują jakby się nie odbył, nie zważając na ciężką pracę zawodników i klasyfikację na dany dzień. Ta wiadomość była mocno deprymująca, ale bywa i tak. Aby nie zgubić regularności treningów klasycznie ćwiczę na stadionie, w lesie i na siłowni. Po zamknięciu i wprowadzeniu obostrzeń ze strony rządu zrobiliśmy w domu małą siłownię tak, by można było w jakiś sposób utrzymać organizm w gotowości  do powrotu na parkiet.

Do Lubina przechodzisz z Siofok. Na Węgrzech spędziłaś dwa lata. Jak będziesz wspominać ten czas?

Na Węgrzech spędziłam wartościowe dwa sezony. Na początku miałam kilka obaw, że się nie odnajdę, że to nie moja bajka. Organizm szybko przyzwyczaił się jednak do treningów i rozgrywek. Żyłam w mieście, w którym jedynym sportem była piłka ręczna. Poznałam też wartościowe osoby i myślę, że to znajomości na długie lata.

Piłka ręczna, szczególnie w wykonaniu żeńskim, jest na Węgrzech bardzo popularna. Dało się to odczuć w życiu codziennym?

Tak, zdecydowanie na każdym kroku można to odczuć, szczególnie w takim miasteczku, jakim jest Siófok. Wszyscy żyją każdym kolejnym meczem. Kibice są mili serdecznie i można ich spotkać naprawdę wszędzie.

Jak w Twoim klubie przyjęto wiadomość o przedwczesnym zakończeniu sezonu?

Dla Siófok to duża strata, bo zajmowałyśmy drugą pozycję, a to pod względem strategicznym w pozyskiwaniu nowych sponsorów i Ligi Mistrzów było bardzo ważne. Niestety unieważnili sezon, co na pewno przyniesie ogromne straty.

W 2017 roku nasz klub w europejskich pucharach rywalizował z Debreczynem. Dwumecz był prawdziwym świętem piłki ręcznej i przyjaźni polsko-węgierskiej. Na co dzień Węgrzy również są tak pozytywnie nastawieni do Polaków?

Myślę, że tak jak w każdym kraju są ludzie, z którymi można znaleźć wspólny język i wręcz przeciwnie.

Podczas pobytu na Węgrzech zdążyłaś nauczyć się języka?

Nie nauczyłam się języka. Jest totalnie trudnym językiem i w zasadzie raczej nie przyda się w przyszłości. Znam tylko pojedyncze słowa, które przydają się w codziennej komunikacji.

Teraz wracasz do Polski. Jakie cele stawiasz przed sobą w barwach Metraco Zagłębia?

Chciałabym odnaleźć swoje miejsce w tej drużynie i pokazać się z jak najlepszej strony. A co do celów, to pewnie jak każdy zawodnik chciałabym zdobyć mistrzostwo i Puchar Polski.

Co zadecydowało o tym, że trafiłaś właśnie do Metraco Zagłębia?

Zadecydowały dobre chęci z obu stron i możliwość walki o nowe cele.

O miejsce w składzie rywalizować będziesz z Jovaną Milojević i Patrycją Nogą.

Wole stwierdzenie współpracować i mam nadzieję, że stworzymy fajne trio, bo każda z nas ma inny styl.

Będąc na Węgrzech śledziłaś rozgrywki PGNiG Superligi Kobiet? Jak Ci się podoba liga w nowej odsłonie?

Oczywiście starałyśmy się oglądać każde dostępne przez internet spotkanie. Na pewno liga w takiej formule jest sprawiedliwsza, bo ważny jest każdy punkt,  a co za tym idzie ważny jest każdy mecz, bez względu na przeciwnika. Uważam, że to dobre rozwiązanie, choć wydaje mi się, że rozgrywki w systemie play-off przyciągały więcej kibiców i ze swojej strony wiem, że dawały więcej emocji.

Jeśli chodzi o reprezentację Polski, w której występujesz to eliminacje mistrzostw Europy zostały odwołane zaledwie po dwóch rozegranych kolejkach. W gronie zespołów z awansem znalazła się Polska. Na co według Ciebie stać naszą kadrę na tej niezwykle wymagającej imprezie?

Myślę, że nie jest to odpowiedz jednoznaczna, ale na pewno jest realizowany plan nowego szkoleniowca. Podczas ostatnich zgrupowań zrobiłyśmy malutki kroczek, jednak nadal potrzebujemy czasu i zaufania, a przede wszystkim wspólnej pracy. Osobiście wierzę, że ten plan może się powieść.

Nasza reprezentacja znalazła się w czwartym koszyku przed losowaniem mistrzostw Europy 2020. Niezależnie od podziału traficie na bardzo silne przeciwniczki. Jak byłaby Twoja „grupa marzeń”?

Moim marzeniem były Mistrzostwa! Po ostatniej nieobecności został ogromny niedosyt i oczywiście złość sportowa. Jak się mierzyć to z najlepszymi i prawdopodobnie na takie zespołu trafimy.